Sypialnia z moich marzeń

Postarzane deski DIY

wpis w: Wnętrza, ZTS - ZRÓB TO SAM | 0

W ostatnim artykule przedstawiłam Ci moją sypialnię – miejsce które jest najbardziej magiczne w domu. Swojego szczególnego uroku zyskała dzięki unikatowym deskom na ścianie. Mimo swojego wyglądu nie jest to stare drewno, ale stylizowane na doświadczone czasem. Nie ukrywam – każda z belek wymagała wiele pracy, ale na efekt patrzę codziennie i codziennie mówię „było warto!”. Dziś dokładnie opiszę jak wykonać takie postarzane deski DIY.

Czego potrzebujesz?
  1. Deski boazeryjne (ilość i wymiary zależą od wielkości ściany);
  2. Kantówki (niezbędne na stelaż – ja użyłam 5 na wysokość ściany);
  3. Bejca rustykalna;
  4. Lakier matowy;
  5. Szlifierka kątowa;
  6. Szlifierka zwykła (na płaski papier ścierny);
  7. Gwoździe do przybicia desek;
  8. Śruby i kołki rozporowe;
  9. Młotek;
  10. Wiertarka.
Od czego zacząć?

Od znalezienia drewna. Moja ściana ma wymiary 3,71 x 2,68 m. Zależało mi, aby znaleźć deski na całą długość ściany, by ich nie sztukować. Nie ma co szukać ich w Castoramie i tego typu sklepach. W takim wypadku najlepiej udać się prosto do składu drewna lub tartaku. Tam bez problemu znalazłam co chciałam i to za przyzwoitą cenę. Łącznie kupiłam ok. 30 świerkowych desek boazeryjnych o długości 4m każda. Boazeryjne deski są o tyle dobre, że ich pióra wczepiają się w kolejną belkę i w ten sposób łączą się ze sobą. Dzięki temu konstrukcja jest bardziej spójna i trwała.

 

Postarzane deski DIY

 

Postarzane deski DIY – Krok 1.

Najpierw należy dociąć deski do odpowiedniej długości. Tutaj bardzo przydała się piła. Wykonujemy dużo prac z drewnem, zatem jakiś czas temu zaopatrzyliśmy się w małą piłę stołową, jednak taki sprzęt możesz bez problemu wypożyczyć, bądź użyć ręcznej piłki.

 

Postarzane deski DIY

 

Postarzane deski DIY – Krok 2.

Przechodzimy do serca prac. Otóż jak zrobić, aby nowiusie deski wyglądały jak stare?

Należy je dosłownie poniszczyć. Porobić bruzdy, dziury, wgłębienia. Testowałam różne sposoby „niszczenia”, używałam gwoździ do robienia dziurek i rys, skrobałam dłutem, ale najlepszy efekt dawała szlifierka kątowa z tarczą do drewna. To bardzo mocna maszyna, ale ja jako kobieta dałam sobie z nią radę. Trzeba być oczywiście bardzo ostrożnym (ja dla bezpieczeństwa miałam okulary, rękawice w trakcie cięcia, a sprzęt trzymałam obiema rękami).

Należy wzdłuż słojów drążyć wgłębienia. Sęki też warto „przeciągnąć” szlifierką, robiąc im efekt 3D. Kanty desek też dobrze jest „poniszczyć”, aby straciły swój równiutki, kanciasty wygląd, a zyskały obły i doświadczony czasem.

To dużo desek, więc i dużo pracy, a jeszcze więcej klękania nad nimi. Zanim wpadłam na pomysł, aby deski na czymś oprzeć (np. na kilku wiadrach lub pudłach) to złapałam kilku skurczy pleców. Nie popełnij zatem mojego błędu i dostosuj prace do odpowiedniej wysokości pleców.

 

 

Postarzane deski DIY – Krok 3.

Połowa za nami. Teraz czas na bejcowanie. Nie maluj drewna farbą – nie będzie to dobrze wyglądać. Najlepiej użyj bejcy do drewna. Wosk, z mojego późniejszego doświadczenia, też się sprawdza. W przypadku efektu postarzania nie polecam też lakierobejcy, aby nie nadać połysku deskom, który nie wygląda naturalnie.

Ja wybrałam bejcę rustykalną i nałożyłam na każdą belkę 2 do 3 warstw. Bejcę nakładłam pędzlem, ale zaraz po pomalowaniu przecierałam zwykłą szmatką jej nadmiar. Między każdą kolejną warstwą warto jest przeszlifować wyschniętą już bejcę papierem ściernym (ręcznie lub przy użyciu zwykłej szlifierki). To potęguje efekt postarzenia.

 

 

Kolor utrwaliłam lakierem – koniecznie matowym. Nie znalazłam lakierobejcy z matowym efektem, zatem osobno nałożyłam jedną warstwę bezbarwnego, matowego lakieru, który naprawdę wydobył koloryt. Deski nie były blade, a „z charakterem”.

 

 

Postarzane deski DIY – Krok 4.

Czas na przybicie desek do ściany.

Najpierw wykonaliśmy stelaż z kantówek. Przykręciliśmy je kołkami do murowanej ściany. Dzięki temu zwykłymi gwoździami mogliśmy przybijać deski do stelaża. Nie zawsze były one proste, a pod wpływem temperatury i wilgotnej bejcy się wypaczyły. Nie zdziw się więc, jeśli nie zawsze będą do siebie idealnie pasować. Niektóre trzeba „naciągnąć” – to niełatwe zadanie, ale konieczne jeśli deski mają zachować poziom. Gwoździe mają małe główki i na tle ciemnych desek nie są widoczne. Mnie one nie tyle nie przeszkadzają, co budują klimat rustykalnej karczmy, którą sobie w swoim domu wymarzyłam. Ale jeśli Ty nie chcesz ich widzieć, to zamaluj je farbą w podobnym kolorze do drewna.

 

 

Jak zadbać o czystość takich desek?

Raz na jakiś czas po prostu je odkurzam odkurzaczem elektrycznym. Kurz łatwo jest wciągany rurą i nie mam obaw, że żyjemy niezdrowo.

 

Gotowe!

Oto efekt. Gdy cała sypialnia została już ostatecznie zaaranżowana i przyszły meble, tekstylia, to wszystko zaczęło ze sobą współgrać. Nie ukrywam jednak, że to własnie te deski tworzą klimat całego pokoju. To w tym pomieszczeniu najbardziej odpoczywam, bo czuję się „swojsko”, a ścianę widać już z salonu. Uroczy widok.

A jeśli ciekawi Cię cała sypialnia, to odsyłam Cie do postu przeznaczonego właśnie temu pomieszczeniu.

 

 

To mój największy w życiu projekt z działu „zrób to sam”, poświęciłam mu sporo czasu, ale jednego jestem pewna – cieszę się, że podjęłam się tej pracy, bo spełniłam swoje marzenie i codziennie je przeżywam na nowo patrząc na gotowy efekt.

 

Daj mi znać w komentarzu co sądzisz, czy praca według Ciebie była warta świeczki? A jeśli masz pytania, to chętnie na nie odpowiem.

 

Pozdrawiam Cię ciepło i oczywiście zachęcam do odwiedzin i zapisu na nasz Newsletter!

Karolina